piątek, 7 czerwca 2019

Znaki i przepowiednie nadchodzącego końca świata (1)

PROROCTWA I ZNAKI KOŃCA ŚWIATA W CHRZEŚCIJAŃSTWIE

  Koniec świata według Biblii, świętych i Ojców Kościoła
  
Nauka o końcu obecnego świata, sądzie ostatecznym i wyrugowaniu zła raz na zawsze z historii człowieka jest charakterystyczna dla religii żydowskiej i chrześcijańskiej. Ojciec Aleksander Mień zauważa:
„Ani jedna starożytna religia nie dawała wiary w możliwość całkowitego i ostatecznego wykorzenienia zła ze świata stworzonego, chociaż w wielu z nich wyczuwalna była konieczność moralnego odrodzenia. Jedynie prorocy Starego Testamentu przepowiadali nadejście Sądu Bożego, który oczyści i przeobrazi porządek świata. Sąd ten zapoczątkowany został jeszcze w Starym Testamencie, gdy grzechy ludu Bożego pociągały za sobą odwet. Niebywałej jednak ostrości nabiera on z rozpoczęciem nauczania Jezusa Chrystusa. „A sąd polega na tym, że Światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło (J 3, 19)”.
Sąd trwa do dzisiaj w skali globalnej; przepowiedziane to zostało w Ewangeliach i Apokalipsie. Czytamy, że „ludzie będą mdleć ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi” (Łk 21, 26), że pojawi się Bestia, na której głowach napisane będą imiona bluźniercze („A cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią /.../ i Bestii pokłon oddali, mówiąc: Któż jest podobny do Bestii?”). Zatruta ziemia, powietrze, trzecia część oceanów świata, wyginęła trzecia część żywych stworzeń (Ap 8, 7 nn; 13, 1 nn). I Bestii dane było wszcząć walkę ze świętymi i „zwyciężyć ich”. Wszyscy krzyczą „pokój i pomyślność”, lecz nowe kataklizmy wstrząsną ziemią...


Tzw. Apokalipsa św. Sewera, Francja XI w., WikimediaCommon

Były takie czasy, gdy o tego rodzaju proroctwach wypowiadano się z szyderstwem. Jednakże w naszym wieku (autor ma na myśli miniony wiek XX - przyp. A.S.), wieku Oświęcimia i Hiroszimy, nawet ludzie dalecy od wiary, mimowolnie zaczęli mówić językiem apokaliptycznym.
Dobro i zło świata polaryzuje się, bitwa między nimi nabiera coraz bardziej zaciętego charakteru. Nikt nie może pozostać obojętny. Burze dziejowe to zwiastuny Sądu Ostatecznego i tak samo jak nasiona dobra, które kiełkują w ludziach, przygotowują ostateczny triumf Prawdy Bożej.” (Cyt. za: A. Mień, „Sakrament słowo obrzęd. Prawosławna Służba Boża”, Łuków 1992, s. 96 - 97).
Tak więc, w miarę upływającego czasu coraz bardziej zbliżamy się ku końcowi świata, powtórnemu przyjściu Pana Jezusa i strasznemu dniowi Sądu Powszechnego i Ostatecznego.
Chociaż czas tych wydarzeń nie jest znany, ponieważ tak postanowił Pan Bóg, to jednak ujawnił On ludziom pewne znaki, jakie będą je poprzedzać. Owe znaki to: głoszenie Ewangelii na całym świecie przez długi okres, który Pismo Święte określa jako „Królestwo Chrystusa”, nawrócenie Żydów, przyjście z nieba proroków Eliasza i Henocha (niektórzy teologowie uważają, że nie będzie to Henoch, lecz Mojżesz; inni znów utożsamiają Henocha z Mojżeszem) celem ostatniej próby nawrócenia ludzkości, objawienie się wielu fałszywych proroków i Antychrysta, który będzie atakował Cerkiew Bożą i jej wierzących członków z bezprzykładną gwałtownością i obłędem, powszechna apostazja od wiary, trzęsienia ziemi, wojny, choroby - na niespotykaną dotąd w dziejach ludzkości skalę, dziwne znaki na niebie, poruszenie ciał niebieskich, zniszczenie świata przez ogień.
Czasy ostateczne zawsze intrygowały ludzi, sporo jest też tekstów zaliczanych do literatury pobożnościowej, a dotyczących właśnie tychże czasów. A oto jeden z nich, który prezentujemy jako przykład:
  

„SŁOWO ŚWIĘTEGO PROROKA IZAJASZA SYNA AMOSA

  
z lamentem i płaczem po objawieniu mu przez Ducha Świętego, co ma się wydarzyć w dni ostatnie (...)
Tak powiada Pan:
Słuchajcie, synowie człowieczy, i posłuchajcie słów z ust moich. Nakłońcie uszu swoich ku radom języka mego. Wy ludźmi moimi jesteście, a jam jest Pan Bóg wasz. Wykupiłem was krwią swoją z diabelskiej niewoli i nazwałem was, że synami moimi jesteście. Ale wy nie jak ojcowi służyliście, nie ulegliście mi jako Panu, lecz obcy byliście chwale mojej. I w cuda moje nie uwierzyliście a odrzuciliście wszystkie przykazania moje. Przeto będzie ręka moja na was w dni ostatnie i wyleję na was gniew swój, i odtrącę was od serca swego. Bo ziemia napełniła się bezprawiem, zagasła pokora, a chlubą pycha stała się. Zawiść i kłamstwa was toczą, nieprawość się rozpleniła. Prawda została zgładzona, a kłamstwo spowiło ziemię. Dzieci znieważają ojców swoich, ojcowie zaś na dzieci spoglądać będą ze wstrętem. I brat brata znienawidzi, i przyjaciel przyjacielowi zazdrościć będzie. I odda matka dziecko swe na rozpustę, a dzieci przed rodzicami wstydu mieć nie będą. A nauczyciele ich obłudnicy i pijanice, a mnisi ich rozpasani w czynach i słowach. A książęta ich będą niemiłosierni, a sędziowie niesprawiedliwi. I nie będzie kto by ochronił sierotę przed ręką możnego, i zapłaczą sieroty i wdowy, bo nie masz dla nich pomocnika ni obrońcy. Bo książęta nie zapanują nad możnymi, a możni nie zaznają litości nękając ubogich. I zapragnie kobieta posiąść mężczyznę, a nie mężczyzna kobietę. I będą znaki na słońcu i na księżycu, i głód zapanuje we wszystkich krajach waszych. I będzie zamęt i rozpacz w narodach, i lamenty po miastach. I włożę zapalczywość do serc władców waszych i wojny wybuchną we wszystkich krańcach. I nie ustanie w walce ród z rodem, i nie przerwie walki plemię z plemieniem i miasto z miastem. Powstanie ojciec naprzeciw syna swojego z orężem, i syn na ojca swojego dobędzie miecza. Brat na brata swojego ukuje włócznię a przyjaciel na przyjaciela naszykuje strzałę. I niewolni wyszydzą wolnego, a żywy martwemu zazdrościć będzie. Biada wtedy ciężarnym i karmiącym! Sprowadzę bowiem pułki obce na ziemię waszą i będziecie powodem radości dla wrogów. Dopuszczę, by ci, co was nienawidzą, czerpali z was zyski, i ci, co nie znają Boga, by wami władali. I pohańce zniewolą córy wasze za ogrom nieprawości waszej, i dziewice wasze zniesławią. I wysługiwać się będą poganom synowie i córki wasze, a krew wasza popłynie jak woda obficie. Mężni wasi od miecza zginą, i umykać będziecie przed wrogami swymi. Uciekać zaczniecie i od strachu samego, gdy nikt was nie goni, i zlękniecie się tam, gdzie nikt was nie straszy. I jeden zbrojny stu was pogoni, a przed stoma pobieży was tysiąc, bo zalęgnie się strach w sercach waszych. A ciała wasze będą na strawę ptakom powietrznym i zwierzętom ziemskim, a kości obnażone na hańbę przed każdym stworzeniem. I oto miasto, co dziś żyje, jutro już puste będzie, a inne zdobyte, i zejdą się z siedmiu miast, by zaludnić jedno.
O, biada ci, przeklęty rodzie człowieczy, bo ja do was mówiłem, a wyście mnie nie słuchali, uczyłem was, lecz wy nie zważaliście. Bo byliście niczym żmija głucha, stulająca uszy swoje, by nie słyszeć głosu zaklinaczy. Dlatego spuszczę na was rękę moją z gniewem, oblicze moje w zapalczywości okażę, a oko moje jako lew spojrzy na was srodze. Odtrącę was od serca mojego, sprowadzę na was gniew swój, swoją zapalczywość na was wyleję. (...)
Pomnożyliście wszelką, obłudę i wszelką niesprawiedliwość umiłowaliście. przeto uczynię wam niebo jakby miedziane, o ziemię jakby żelazną, i nie ześle niebo rosy swojej ani ziemia nie da owocu swojego. I opustoszeje ziemia wasza, zeschną drzewka oliwne i pola nie dadzą pokarmu. Jeśli kto wysieje sto miar zboża, to zbierze jedną. (...)  
I uczynię pustym każde miasto wasze i cerkwie opustoszeją, i nie będzie komu do nich przychodzić ani nawet żebraka przy bramie cerkiewnej nie będzie. I domy wasze przeznaczę na wyniszczenie (...) Złoto zaś i srebro, i szaty bogate po drogach leżeć będą, ale nie będzie nikogo, kto by je brał czy ich dotykał bo wszyscy z głodu mrzeć będą. Krasa dziewczęca w nice się obróci. I wtedy każdy nasyci się ciałem bliskiego swego. I zjedzą ojcowie dzieci swoje, a dzieci rodziców swych nie oszczędzą, boście napełnili ziemię bezprawiem, i umiłowali nieprawość, i światłoście porzucili i ciemność przyjęli, i wszystkie lata żywota swego żyliście w rozpuście, szaleństwie i śmiechu.
(...) nie będzie wtedy świątyni bez trupa ani starczy grabarzy, by pogrześć zmarłych, bo każdy chorobą tknięty będzie i smutek serca wasze ogarnie. Ześlę śmierć srogą, i cesarz nie ujmie się za ludem swoim lud za cesarzem. Nie zlituje się ojciec nad synem ani syn nad ojcem. I nie będzie u was miejsca radości, lecz płacz i lament. Wtedy (...) wszyscy wołać będą i krzyczeć: Biada nam bracia, cośmy uczynili, i oto giniemy już marnie! I nie zobaczą ust śmiejących się, lecz wzywające, ani krtani weselącej się, lecz wołającą. I nie będzie u was wtedy ani śmiechu, zabawy, ani wszelkich harców diabelskich. I nie będzie koni szybkich ani szat ozdobnych, a zaczniecie padać umierając, przyjaciel z przyjacielem a brat z bratem się obłapiając. I wtedy dziecko umrze matce na rękach, a matka skona objąwszy się z córką. I będzie u was tylko jęk gorzki i od krzyku głosów waszych ziemia zadrży, słońce ściemnieje, a księżyc przemieni się w krew (...) I wtedy Antychryst jawnie chodzić zacznie z biesami swoimi, zwodząc i gubiąc ludzi. A będzie do czasu, póki z niebios nie zstąpi Pan Bóg Sabaoth, odpłacając każdemu według uczynków jego.” („Słowo świętego Proroka Izajasza syna Amosa”, [w:] „Literatura na Świecie”, Nr 12/1980, s. 111 - 114 - cytowany tekst to pseudoepigraficzna wizja czasów końca świata, powstała prawdopodobnie na terenie Bułgarii po XIII wieku, tekst jest znany także z rękopisów ruskich XVI - XVIII-wiecznych).
  
A teraz przyjrzyjmy się po kolei poszczególnym znakom, które mają poprzedzić ostateczny kataklizm i zniszczenie naszej planety, a także powtórne przyjście Jezusa w chwale:
  
Ewangelia będzie głoszona na całym świecie
(„Bóg żywy. Katechizm Kościoła Prawosławnego”, Kraków 2001, s. 415).
  
Pierwszym i najważniejszym ze znaków zbliżającego się końca czasów, w zgodnej opinii teologów będzie głoszenie Ewangelii Jezusa wszystkim ludom na całej ziemi.  
Oczywiście nie musi to oznaczać, że wszyscy się nawrócą i przyjmą Chrystusa za swego pana, istotne jest to, że każdy człowiek będzie miał szansę na poznanie Go, na usłyszenie o Nim, a to czy Ewangelię przyjmie, czy też ją odrzuci będzie jego wolnym wyborem. O tym fakcie, jako o znaku zbliżającego się końca świata wyraźnie mówi Pismo Święte:
  
„A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.”
(Mat 24, 14 BT - BT - Biblia Tysiąclecia).
  
Jezus jednakże wyraźnie zaznacza, że owo głoszenie Ewangelii nie musi przynieść spodziewanego efektu:
  
„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”
(Łuk 18, 8 BT)
  
Żydzi nawrócą się do Chrystusa
(„Bóg żywy. Katechizm Kościoła Prawosławnego...”, s. 417).
  
Drugim - chociaż niekoniecznie chronologicznie drugim - ze znaków zbliżającego się końca świata i Dnia Sądu będzie „dopełnienie liczby Izraela”, czyli uznanie przez naród żydowski Jezusa za oczekiwanego Mesjasza. Nie oznacza owo, że k a ż d y Żyd musi Jezusa uznać za Chrystusa, ale wystarczy że uczni to większa część tego narodu, że uczyni to wielka liczba Żydów. Na ów temat także znajdujemy informacje w Biblii:
  
„Wiele dni bowiem synowie Izraela będą bez króla i bez zwierzchnika (...). Lecz potem nawrócą się synowie Izraela i będą szukać Pana Boga swego i króla swego Dawida (czyli Mesjasza, który ma pochodzić z królewskiego rodu Dawida; z tego właśnie rodu pochodził Jezus z Nazaretu przyp. A.S.); z drżeniem pospieszą do Pana, do Jego dóbr u kresu dni.”  
(Oz 3, 4 - 5 BT)
  
„Nie chcę jednak, bracia, pozostawiać was w nieświadomości co do tej tajemnicy (...) że zatwardziałość dotknęła tylko części Izraela aż do czasu, gdy wejdzie [do Kościoła] pełnia pogan. I tak cały Izrael będzie zbawiony, jak to jest napisane: przyjdzie z Syjonu wybawiciel, odwróci nieprawość od Jakuba.”  
(Rzym. 11, 25-26 BT)
  
Powszechna apostazja ludzkości od prawdziwej wiary i pojawienie się Antychrysta
(„Bóg żywy. Katechizm Kościoła Prawosławnego...”, s. 414 i 417).
  
Kolejnym znakiem, świadczącym, że zbliża się koniec, będzie powszechne odstępstwo ludzi od prawdziwej wiary, ukoronowane pojawianiem się Antychrysta. W tym samym czasie niepomiernie będzie wzrastać niesprawiedliwość, a także wystygnie miłość w sercach ludzkich. Chociaż ludzkość od czasu upadku Prarodziców zawsze grzeszyła, to jednak nigdy nie aż tak i nie w taki sposób, odrzucając wszelkie pozytywne wzorce i ideały, jak to będzie miało miejsce w czasach ostatecznych. Ludzkość ulegnie zdemonizowaniu na niespotykaną dotąd skalę. Pojawi się wielu fałszywych nauczycieli religijnych propagujących pod pozorami prawdy nauki demonów. Czynić będą oni znaki i cuda kłamliwe, aby zwieść jak największą liczbę ludzi i odciągnąć ich od Boga. Wtedy też nienawiść, zazdrość, rozpusta, morderstwa, wojny będą na porządku dziennym, aż w końcu objawi się Antychryst, czyli istota ludzka całkowicie oddana złu. Prawdziwy syn Szatana, który będzie żądał aby mu oddawano cześć boską. Nastanie także wówczas czas ostatecznego wyboru - ludzie zostaną opieczętowani znakiem Szatana na czołach lub rękach i tylko ci będą pełnoprawnymi członkami tamtoczesnego społeczeństwa. Osoby wierne Bogu, które nie przyjmą diabelskiego znamienia będą prześladowane. A to co Biblia mówi na temat Antychrysta:
  
„Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi (...)”
(1 Jan 2, 18 BT)
  
Będzie kłamcą i oszustem, przepełnionym demoniczną pychą:
  
„Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna.”
(1 Jan 2, 22 BT)
„Niechaj was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem.”
(2 Tes. 2, 3 - 4 BT)
  
Nawiązując do tego Hieromnich Gabriel Hagioryta poucza:
  
„Zgodnie z opinia współczesnych starców i przepowiedniami świętych Ojców, mieczem zwycięstwa i samoobrony dla ostatnich chrześcijan będzie MODLITWA JEZUSOWA (Jest to wielokrotne, w skupieniu, wymawianie słów: «Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznym». Modlitwa Jezusowa powoduje przemianę ludzkiego serca, zbliżenie się do Boga, a nawet dar widzenia Boskiego niestworzonego światła. Hieroschimnich Michał z Nowego Waałamu w Finlandii tak mówił na ten temat: „Oczywiście „Boga, w Jego istocie nikt nie widział, lecz Ten, Który jest w łonie Ojca, objawił Go.” Z Pisma Świętego wiemy, że i Cherubini, i Serafini ujrzawszy Boga zakrywali swe oblicza. Człowiek może poznać jedynie Bożą chwałę, Jego niestworzone energie i nieopisane światło Taboru, które widzieli trzej wybrani Apostołowie. Światło Przemienienia Chrystusa stał się godny ujrzeć także i Motowiłow podczas rozmowy ze św. Serafimem. Jest to objawienie Świętego Ducha, Bożego Królestwa przychodzącego w chwale. Łaski tej dostąpił także św. Tychon Zadoński, zanim jeszcze został biskupem, jak również Ihumen Antoni Putiłow w swej młodości, pomijając dawnych wielkich świętych mężów, jak św. Symeon Nowy Teolog, św. Grzegorz Palamas i wielu innych. Wszyscy oni dostąpili tego wielkiego daru Bożego dzięki modlitwie Jezusowej” - cyt. za: S. Bolszakow, „Na szczytach ducha”, Hajnówka 1998, s. 30-31 - przyp. A.S.). Chrześcijaństwo przez krótki czas będzie prześladowane, działalność Cerkwi ograniczona, nie będzie istniała możliwość częstej spowiedzi i regularnego przyjmowania św. Eucharystii, wtedy jedynym pocieszeniem i źródłem łaski Świętego Ducha będzie modlitwa Jezusowa. Za jej pośrednictwem zjednoczymy się z Jezusem Chrystusem, Który dla swoich wiernych sług wszelkie cierpienia czasów ostatecznych uczyni znośnymi i w miarę łagodnymi.
Dlatego Bóg Najwyższy w owym trudnym okresie wielu pobożnym ludziom ześle dar modlitwy Jezusowej. Ona im dopomoże przetrwać wszelkie próby i pokusy, i zostać wiernymi sługami Chrystusa do końca, który będzie początkiem niekończącej się wieczności.  
Dlatego też poznanie i odmawianie modlitwy Jezusowej obowiązuje wszystkich chrześcijan, którym drogie i upragnione jest życie wieczne.” (Tamże, s. 39 - 40).


Copyright (c) Andrzej Sarwa, 2019






  

wtorek, 14 maja 2019

Tuman krwawej mgły: Ezidkhan (jeden z rozdziałów powstającej powieści)


Andrzej Juliusz Sarwa

Tuman krwawej mgły

Ezidkhan 


Nad doliną Lalish w Krainie Ezidkhan 1 zachodziło słońce. Ziemia wydychała ciepło i jakąś niedookreśloną miłą woń, sycącą niczym świeżo upieczony chleb. Na stoku mocno kamienistego wzgórza dosyć rzadko porośniętego niewysokimi drzewami i niziutkimi krzewami siedziało dwóch mężczyzn. 

Jeden z nich, dość wiekowy tubylec, o twarzy ogorzałej, ozdobionej brodą siwą, długą, niezbyt jednak gęstą, przyodziany był w białą suknię przepasaną czarnym jedwabnym pasem szerokim prawie na dwie dłonie dorosłego mężczyzny. Spod pokaźnego wycięcia owej sukni wyglądała takiej samej barwy koszula bez kołnierzyka zapinana na guziki po wierzchu obciągnięte białymi lśniącymi nićmi. Na wierzch zaś miał nałożony luźny biały żakiet z szerokimi rękawami bez klap, kieszeni i guzików, sięgający mniej więcej do pół uda. Głowę wreszcie wieńczyło mu białe nakrycie będące czymś pośrednim między turbanem a toczkiem, a przynajmniej tak to wyglądało z daleka.

Grobowiec Szejka Adiego w Dolinie Lalish,
źródło: Wikimedia commons

Drugi z mężczyzn, z wyglądu sądząc nietutejszy, na oko licząc mający nie więcej niż lat czterdzieści, góra czterdzieści pięć, odziany był w jakiś dziwaczny kostium będący połączeniem stroju perskiego i polskiego szlachcica. Zamiast kontusza przyodziany był w długi prawie do kostek sięgający kaftan jedwabny barwy pąsowej zahaftowany w roślinne wzory nicią złotą, spod niego jednakowoż wyglądał klasyczny polski żupan uszyty ze złotogłowu, zapinany na niewielkie guziki wyrobione ze srebra i drogich kamuszków. Szeroki, tkany srebrną nicią pas, kilkakrotnie otaczał mu kibić. Założony był on jednak nie na kaftan, który nie będąc zapięty luźno zwisał, lecz wprost na żupan. Spod żupana zaś wyłaniały się obszerne bufiaste spodnie barwy ciemnoniebieskiej, wpuszczone w żółte baczmagi 2 od góry luźno opadające na cholewy. Przy pasie na rzemiennych rapciach zwieszała się polska znakomitej roboty szabla husarka, a nie wschodni kindżał, szabla turecka, ordynka, czy też czeczuga 3. Na głowie wreszcie miał kołpak po wierzchu obszyty sobolowym futrem, z drogocenną broszą nad czołem, przytrzymującą kitę z sześciu piór pawich. 

Pierwszy z mężczyzn monotonnym głosem snuł jakąś opowieść, drugi zaś, zasłuchany, od czasu do czasu tylko spoglądał przenikliwe na swojego towarzysza. Ten zaś mówił: 

– Pytałeś efendi czy my, duchowe potomstwo szejka Adi ibn Musafira al–Umawiego  4 naprawdę znamy swoje pochodzenie?... A jakże, znamy. Nie wątp w to i posłuchaj. Powiadają, iż pierwsi ludzie, Adam i Ewa poróżnili się o to, które z nich dostarczy doskonalszego twórczego elementu, który da początek ich potomstwu. I każde z nich zebrało swoje nasienie do naczynia. Naczynia zaś owe szczelnie zamknięto i starannie zapieczętowano. A kiedy minął określony czas, naczynia otwarto. I co się okazało? Ano to, iż nasienie Ewy wydało z siebie robactwo i inne plugastwo. Z nasienia Adama atoli ukształtował się prześliczny chłopiec, dla którego, gdy już osiągnął wiek męski, Bóg zesłał cudowną żonę wybraną spośród niebiańskich dziewic, mieszkanek raju, które zowią się hurysami. 5 Z ich związku zaś zrodziliśmy się my, jazydzi... 

– A pozostali ludzie? Skąd oni wzięli się na świecie? – zapytał drugi z mężczyzn. – Jak uważasz, mędrcze? Jak nauczacie? Jak wierzycie? 

– Efendi... Muhyedîn... Birayê Pîroz... Saint Germain Kontu 6 – starzec mieszał słowa tureckie z kurdyjskimi, od czasu do czasu wplatając całe zdania w łamanej angielszczyźnie. – Z nasienia Adama i rajskiej dziewicy pochodzimy tylko my, pozostali zaś ludzie wywodzą się od potomstwa Adama i Ewy, którzy ich spłodzili w zwyczajnych, pospolitych małżeńskich aktach. 

– Ach tak... A świat? Co ze światem? Wszak nim zjawili się na nim Prarodzice – Adam i Ewa... 

– To długa opowieść, efendi... 

– Więc mi ją streść, mędrcze. 

– Jak chcesz, ale nie wszystko będę mógł pomieścić w niewielu zdaniach... 

– Mów. 

– Niech będzie. Zatem słuchaj... Xweda, to jest Bóg, nie stworzył świata w okamgnieniu. Nie na jedno słowo „niech się stanie” ukształtowało się to wszystko, co widzimy i czego nie możemy dostrzec także. Akt stworzenia ciągnął się przez tysiące tysięcy lat... A może dłużej?... Kto wie?... Wtedy to on, Afirînende 7 powołał do istnienia siedmiu aniołów, tych samych, którzy obecnie mają władzę nad światem... 

– I czemuż tak Stwórca uczynił? 

– Ponieważ Boga nie interesuje ani świat, ani to, co się na nim dzieje, dlatego w Jego imieniu władzę sprawuje owych siedmiu aniołów, których powołał do istnienia w ciągu pierwszych dni stwarzania: w niedzielę stworzył Meleka Anzazila, a jest to Melek Taus–Anioł Paw, w następne zaś dni tygodnia kolejno – Meleka Dardaela, Meleka Israfela, Meleka Mihaela, Meleka Azraela, Meleka Shemnaela, Meleka Nuraela. I postawił Meleka Tausa nad wszystkimi jako ich pana i przywódcę. 

– A czyż ów Anioł Paw to nie Iblis, nie Szatan? 

– I tak go nazywają niczego nie rozumiejąc... 

– Więc jakże? Czyż nie upadł on odmawiając buńczucznie oddania pokłonu Adamowi czego Bóg zażądał i dlatego jest już tylko samym złem i zniszczeniem, a nie dobrem i tworzeniem? Nie same to nieszczęścia na świat ściągnął? Czyż Bóg nie strącił go w czeluści piekielne? 

– Muhyedîn... Birayê Pîroz... Saint Germain Kontu – starzec podniósł wzrok na pytającego. – Nie efendi, nie jest złem i destrukcją. To nasz największy darczyńca. 

– Czemu tak twierdzisz? 

– Bowiem nie tak było, jak ci się, efendi, zadaje i jak twierdzą muzułmanie, chrześcijanie i żydzi. 

– Jakże więc? 

– Owszem, pierwszy spośród siedmiu aniołów, ich zwierzchnik i przywódca, Melek Taus to jest Anioł Paw, na początku wierny strażnik i wspomożyciel świata, zbuntowawszy się przeciw Bogu upadł, za co istotnie został strącony do piekła, ale tam żałując swego postępku płakał bezustannie przez siedem tysięcy lat! I napełnił łzami siedem przepastnych dzbanów! I ugasił tymi łzami ogień piekielny! I piekła już nie ma! I wtedy Bóg mu przebaczył. 

– Lecz przecież nie brakuje na świecie ludzi złych, a nawet bardzo złych. Jakże to więc? Nie ma żadnej kary za występki, których się dopuścili nim pomarli? 

– Jest kara, jest efendi. Chociaż może nie do końca kara... Może po trosze kara, a po trosze dobrodziejstwo... Każdy bowiem grzesznik rodzi się w nowym ciele do kolejnego żywota, w którym może się udoskonalać. 

– A jeśli i w tym nowym ciele będzie nadal grzeszył? 

– Będzie mógł się udoskonalać w następnych i następnych wcieleniach, aż się zupełnie oczyści. 

– Taak – powiedział przeciągle Saint Germain Kontu. Taaak... Zatem można to streścić w kilku punktach: Świat nie powstał w jednej chwili, lecz przez tysiące lat ewoluował, by stać się wreszcie takim, jaki znamy. Boga świat nie interesuje, to Anioł Paw, skruszony i dobry Szatan sprawuje nad nim władzę, nie ma piekła i nie ma kary za zło, bo zamiast kary mamy reinkarnację, a więc możliwość niekończącej się szansy na udoskonalenie? Czy tak? 

Wiekowy jazyda zamyślił się i czas jakiś nie dawał odpowiedzi. W końcu jednak rzekł: 

– Tak. Masz efendi rację. Można to tak streścić. 

– Więc trzeba tę naukę ponieść w świat. Bowiem doskonałą jest ona. 

– O nie! – zaprotestował starzec. – O nie! To nasza i tylko nasza wiara! Innym wara od niej! 

I wtedy dopiero zwrócił uwagę na kitę z piór pawich na kołpaku obcego. Zawahał się przez krótką chwilę i głośno przełykając ślinę schrypłym z wrażenia szeptem zapytał: 

– Kimże ty jesteś, panie? 

– Czy nie domyślasz się, mędrcze? 

– Panie... 

Jazyda ponownie zerknął na kitę z pawich piór i nic już nie powiedział. 

Ostatnie promienie słońca dogasały nad Doliną Lalish budząc świetliste refleksy w złotych zwieńczeniach stożkowatych wież wznoszących się nad świątynią i zarazem grobem szejka Adiego. 

Ziemia przestała już wydychać ciepło. Rosa jęła siadać na kamieniach i źdźbłach traw tu i ówdzie wyrastających spomiędzy nich i zioła już nie pachniały... 

– Żegnaj starcze – obcy przybysz podniósł się na nogi. – A jednak nie zgodzę się z tobą. Tę wiarę zawartą w owych pięciu punkach należy szerzyć po całym świecie... I wierz mi nie odbierze to wam, jazydom, tej szczególnej wyjątkowości... Ale można – skoro się aż tak się tego obawiasz – jeszcze bardziej ją skondensowawszy ująć w takie zdania: Świat nie powstał od razu, lecz w wyniku ewolucji. Bóg nie interesuje się światem. Dobry Szatan sprawuje nad nim władzę. Nie ma piekła i nie ma kary. Po śmierci doświadczamy reinkarnacji, aby się doskonalić. Czy tak będzie lepiej? 

– Sądzę, że lepiej, panie... – jazyda odetchnął z ulgą, że tajemnice jego wiary nie będą naruszone... 

Zamilkł na chwilę, a potem raz jeszcze przytaknął: 

– Tak... zdecydowanie lepiej... 

– I ja uważam podobnie. Po co wszystko komplikować, dodawać uzasadnienia, opowiadać historie. 

– Cóż... ty wiesz... wszak jesteś Pawiem... 

– Może niekoniecznie nim samym... 

– Jego awatarem? 8 – zapytał starzec. 

Kontu nie odpowiedział. 

Wtedy jazyda powstał, by zaraz potem padłszy na kolana zgiąć się w ukłonie i uderzyć czołem o ziemię. Kiedy się podniósł już nikogo nie ujrzał. Był sam. Nad Ezidkhan – Krainą Jazydów, czcicieli Szatana rozpostarła się noc... Jakiś nocny ptak odezwał się spośród gałęzi rosnącego nieopodal drzewa oliwnego... 

* * *

Rok 1756 dobiegał końca. Saint Germain Kontu musiał wyruszyć w nową podróż, której celem miał być Paryż – uchodzący wówczas za stolicę świata. 

Przybywszy do owego miasta wiosną 1757 roku, nie omieszkał się spotkać z niezwykle ważną personą, jaką był Charles-Louis-Auguste Fouquet, diuk de Belle-Isle 9, który najwyraźniej czekał na przybycie hrabiego i przecierał mu ścieżki i u króla i wśród najznaczniejszych arystokratycznych rodów, zapewne rozumiejąc jak ważne usługi może on oddać Francji podróżując po Europie i dalej. Ileż to istotnych informacji będzie mógł zebrać i przekazać do Wersalu! 

Jednakowoż rychło Kontu na czas jakiś musiał ponownie wyjechać, lecz tym razem już na bardzo krótko, aby potem powrócić do stolicy Francji i zamieszkać w niej przez dłuższy okres. 

________________________

1 Kraina Jazydów w Kurdystanie, na północny wschód od Mosulu; Lalish bądź Lalesh lub Laliş – w polskiej pisowni Lalisz.

2 Buty szyte ze skóry, sięgające kolan.

3 Rodzaje szabel.

4 Szejk Adi, po kurdyjsku Şêx Adî, żyjący w latach 1075–1162 był muzułmańskim sufim, ascetą i cudotwórcą. Gdy zamieszkał w górach na północ od Mosulu, w Lalişa Nûranî, czyli w Dolinie Lalish, gdzie zaczął nauczanie, zaczęli się wokół niego gromadzić miejscowi Kurdowie, którzy, choć formalnie byli muzułmanami, to w rzeczywistości wyznawali dziwaczną religijną mieszankę zaratusztrianizmu, islamu, chrześcijaństwa i wierzeń żydowskich. Na bazie owych wierzeń po śmierci Szejka Adiego, którego ubóstwiono, wykształciła się nowa religia – jazydyzm.

5 Hurysy to cudowne niebiańskie dziewczęta o skromnym wejrzeniu wielkich czarnych oczu, przeznaczone jako nagroda w Raju dla wierzących sprawiedliwych muzułmanów. Hurysy charakteryzują się m.in. tym, że posiadają pożądliwe, zmysłowe waginy, że nie oddają moczu, nie wypróżniają się ani nie miesiączkują. Ich ciało zaś jest doskonale białe i tak delikatne, że prześwituje aż do szpiku kości. Są wiecznie młode, bezwłose, z wyjątkiem brwi, rzęs i głowy, czyste i tak piękne, iż nie da się tego opisać ludzkim językiem.

6 Efendi to turecki tytuł władcy lub mistrza, dziś wyłącznie zwrot grzecznościowy; muhyedîn – to samo w języku kurdyjskim; Birayê Pîroz po kurdyjsku Święty Brat; kont, kontu po turecku – hrabia.

7 Po kurdyjsku Stworzyciel.

8 Awatara, awatar – zapożyczenie z hinduizmu: wcielenie się istoty nadprzyrodzonej w postać śmiertelnego stworzenia, aby zainterweniować w ład na Ziemi lub aby przynieść znaczący impuls dla duchowego rozwoju ludzkości.

9 Francuski dyplomata, minister wojny i marszałek Francji żyjący w latach 1684-1761.

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*

Poprzednie części tego cyklu powieściowego – thrillera historyczno-ezoterycznego to:



Jest też już do nabycia ostatnia część, zamykająca ten cykl powieściowy:

"Syn Cienistej Strony".

Zachęcam do zakupu i lektury!



sobota, 11 maja 2019

"Tuman krwawej mgły" - prolog powstającej powieści


Niechaj szepcą jezuity, 
Niechaj wrzeszczą demagogi, 
Że cel wielki, a ukryty, 
Odwszetecznia podłe drogi, 

Że, przypadków idąc kołem, 
Wolno w bagna zajść szatana, 
Potem dusza, w nich skąpana, 
Znów odnajdzie się aniołem; 

Że się zmaże hańby kartę, 
Że królestwo Boże – z czarta, 
Że Wszechdobro Złego warte, 
Że Wszechmiłość zbrodni warta!... 

Zygmunt Krasiński 


Prolog

W zimowy grudniowy wieczór roku Pańskiego 1717, za oknami monarszych komnat wersalskiego pałacu rozlegało się nienaturalnie upiorne wycie wichury pędzącej od północy ku murom wspaniałej rezydencji, która się rozsiadła wpośród niemniej wspaniałych ogrodów, teraz jednak skrywających swą krasę, bo przyprószonych śniegiem.

Dziesięć lat liczący król Francji Ludwik XV 1 na wpół leżał na szezlongu obitym błękitną materią przetykaną złotą nicią w fantazyjne wzory i z powagą malującą się na dziecięcej twarzyczce, starając się ukryć lęk, wsłuchiwał się w opowieść, którą snuł marszałek Villeroy 2.



Młodziutki król Ludwik XV i książę-regent Filip Orleański,


źródło: Wikimedia Commons

Prócz niego w komnacie znajdował się regent, znany z niebywałej wprost rozpusty książę Philippe d’Orléans 3, który swoje życie erotyczne rozpoczął w wieku lat czternastu, gdy to po raz pierwszy zniewolił dziewczynę imieniem – co pamiętał znakomicie – Eleonora, córkę prostej dozorczyni w zamku, w którym wówczas przebywał.

Obok, wpatrzona w ojca rozkochanym wzrokiem siedziała dwadzieścia dwa lata licząca jego piękna córka, Marie Louise Élisabeth d’Orléans, księżna de Berry 4 nazywana Joufflotte, z którą, jak szeptano w Paryżu, utrzymywał kazirodczy związek, i to wcale nie w wielkiej skrytości, lecz nieomal jawnie, kiedy to się oddawał orgiom podczas słynnych kolacyjek, na które spraszał zwykle kilka starannie dobranych osób, w tym i tę swoją śliczną córeczkę o twarzy niewiniątka, ale reputacji Messaliny. 5


Nicolas de Largillierre (1656-1746), Marie Louise Élisabeth d’Orléans, księżna de Berry (ok. 1711).
Źródło: Wikimedia Commons.

Marszałek mówił zajmująco, opowiadając młodziutkiemu królowi o niezwykłym i wciąż niewyjaśnionym zdarzeniu, które miało miejsce w Paryżu w roku 1700. A umiał to robić znakomicie, budując nastrój grozy i nerwowe napięcie w słuchaczu.

– Otóż, Sire, żył tu niegdyś, przy rue de l’Hirondelle 6, pewien człowiek, zwany mistrzem Dumasem, niegdyś prokurator w Chatelet, ale w tamtym czasie już niepełniący obowiązków. Wraz z nim mieszkali, chociaż dorośli już byli – syn i córka. Miał też i żonę, a jakże. I służącą. Żyli skromnie, bo nadmiarem pieniędzy nie grzeszyli i liczyć się musieli z każdym sou.

Gdy człek ów osiągnął wiek około sześćdziesięciu lat, zaczął się jakoś inaczej niż wprzódy zachowywać – zbudował sobie bowiem na dachu domu, w którym mieszkał, izbę, w której przesiadując w pogodne noce śledził bieg gwiazd i kreślił horoskopy. I gdybyż tylko to! Nie, on parał się tam również czarami, podpisawszy wprzódy uroczyście pakt z diabłem! A przynajmniej tak wokoło szeptano. Tenże diabeł zaś sprawił, że mistrz Dumas nieomal z dnia na dzień z nędzarza zamienił się w bogacza! Ten, który liczył miedziaki przed wyprawą do rzeźnika po mięso na skromny niedzielny obiad, teraz jadał na złocie!

Mistrz Dumas zaprzestał chodzenia do kościoła, a o księżach, sakramentach, nabożeństwach nawet słyszeć nie chciał. Natomiast przez lat trzydzieści, regularnie, w każdy piątek, o trzeciej po południu, udawał się do swojej tajemnej komnatki na dachu domu gdzie oczekiwał na niezwykłego gościa. Kim zaś był ów gość – nikt nie wiedział. Był to jakiś bardzo postawny mężczyzna, który na rosłym czarnym mule zajeżdżał tuż przed drzwi domu mistrza Dumasa. A kto ich zobaczył ze zgrozą odwracał wzrok, bowiem obaj i wierzchowiec i ten, który go dosiadał byli pokryci okropnymi otwierającymi się i przez to krwawiącymi bliznami. I to tak potwornymi, tak szpetnymi, że sam ich widok mógł sprawić, że ów, kto je ujrzał mógł z przestrachu omdleć, albo i co gorszego.

Tajemniczy jeździec, zeskoczywszy z siodła szedł wprost do owej górnej izby, gdzie, za zamkniętymi drzwiami, przez jakiś czas przesiadywał ze starcem. Co tam robili, o czym rozmawiali? – nikt nie wiedział.

I nadszedł dzień 31 grudnia 1700 roku. Nie było jeszcze południa, może jakaś dziesiąta, może kwadrans na jedenastą, na pewno nie później. Starzec jak zwykle przebywał w swoim tajemnym pokoju na dachu, oddając się sobie tylko znanym zajęciom.

I oto naraz... nie tak jak zwykle o trzeciej po południu, a o owej dziesiątej przed południem, chociaż także w piątek, na ulicy rozległ się stukot kopyt muła uderzających o bruk.

Ten sam okropny tajemniczy mąż, na tym samym mule stanął przed domem starca. Zeskoczywszy z siodła pobiegł wprost na dach, do owej tajemnej komnaty, wpadł tam i drzwi za sobą zatrzasnął. Mistrz zaś na jego widok przeraził się okrutnie co można było wnieść ze straszliwego krzyku przesyconego lękiem i grozą, jaki wydał z siebie i to tak gromko, że rozległ się on w całym budynku, budząc przerażenie w tych, który go usłyszeli. Żona i dzieci czym prędzej pośpieszyli mu zatem na ratunek, ale starzec nie otwierając zaryglowanych drzwi oświadczył, by się nie lękali, bo musi teraz odbyć nader ważną rozmowę ze swoim gościem. Uspokojeni zeszli więc na dół.

Lecz nie była to rozmowa spokojna, ponieważ uszu domowników dolatywały odgłosy zażartej kłótni. Co jednak było jej powodem? Z tego wzajemnego przekrzykiwania się przybysza i mistrza Dumasa, zmiarkować nie mogli. Wreszcie jednak dziwny gość opuścił tajny pokój i pędem zbiegłszy po schodach, dosiadł muła i galopem odjechał.

W ślad za nim powoli, słaniając się na nogach, zszedł na dół także i wiekowy czarownik, bo jakże inaczej można tego starca celniej nazywać, skoro się już dowiedzieliśmy, czym się w swym odosobnieniu parał?

Przybywszy zatem do salonu, w którym znajdowali się jego najbliżsi, bezwładnie osunął się na ziemię i zdało się, iż za chwil parę wyzionie ducha.

Był straszliwie zmieniony – wyglądał niczym trup: twarz jego była żółtosina, oczy zgasłe, drżące ręce, płuca z trudem łapiące oddech, usta rozwierające się i przymykające jak u ryby, z których wydobywało się rzężenie.

Żona z córką chciały go zaprowadzić do sypialni, iżby odpoczął w pościeli, lecz on zjawił się tu wyłącznie po to, by oświadczyć, że tego dnia nie będzie mógł zjeść z nimi obiadu. Następnie, z trudem podźwignąwszy się na nogi chciał wracać do izby na dachu. Nie mając jednakowoż siły, aby dotrzeć tam samemu, prosił, by mu pomóc wejść.

Dzieci, acz niechętnie, spełniły polecenie ojca. Nim się zamknął w swojej samotni, poprosił, iżby wieczorem przyszły po niego, bo wątpi, czy uda mu się samodzielnie zejść na dół. I tym razem, po raz pierwszy i jedyny, starzec nie zamknął się od wewnątrz, lecz dał klucz synowi i nakazał, by to on go zamknął od zewnątrz i zjawił się przed wieczorem.

A skoro nastała wyznaczona przez ojca pora, domownicy udali się po niego. Syn, poruczonym mu przez ojca kluczem, otwarł drzwi tajemnej komnaty, ale... ta była pusta! Mistrz Dumas zniknął!

Wyjść nie mógł, bowiem jedyny klucz od zawartych starannie drzwi wejściowych posiadał syn, a w pomieszczeniu starca nie znaleziono.

Przerażeni małżonka i dzieci Dumasa, zaniepokojeni by nie padło na nich podejrzenie, iż zamordowali męża i ojca a zwłok się pozbyli, mając pewność, iż żadną miarą bez ich wiedzy nie mógł on opuścić pokoju na dachu, chyba, że co najwyżej jakowymś tajnym przejściem, po ukrytych schodach, sprowadzili specjalistów od budownictwa, aby gruntownie spenetrowali i zbadali pomieszczenie. Nie wykryto wszelako, mimo nader drobiazgowych badań, ani ukrytych drzwi, ani żadnej innej możliwości, by zamknięte od zewnątrz lokum można było opuścić!

I wtedy zaczął się ich koszmar. Władze śledcze uznały bowiem, iż jedynym racjonalnym wyjaśnieniem owej zagadki jest nic innego jak mord na starcu i ukrycie zwłok. Tyle, że i jakichkolwiek śladów zbrodni nigdzie nie zauważono. 7

Syn i córka przez lata całe usiłowali uwolnić się od podejrzeń, co im się jednakowoż nie powiodło. Zniknięcie mistrza Dumasa zaś pozostaje nierozwikłaną tajemnicą aż do tej pory, Sire. I to już koniec mojej opowieści.

Marszałek umilkł.

Ludwik zadrżał i jeszcze bardziej skulił się w sobie.

Marie Louise podniósłszy się z fotela podeszła do króla.

– Sire, nie lękaj się, z nami nic ci nie grozi – powiedziała i objąwszy go ramionami, przytuliła do piersi, a potem namiętnie ucałowała tego dziesięciolatka w usta, jednocześnie obrzucając go pożądliwym spojrzeniem.

– Nie popadaj w przesadę – zwrócił się do niej ojciec, książę Filip Orleański. – Zachowaj choć trochę umiaru, Joufflotte!

– Czyż nie byłoby to, mój ojcze interesującym doświadczeniem? – uśmiechnęła się zalotnie. - Wszak ja nie byłam wiele starsza.

– Och! Daj już temu pokój, daj pokój! To odrobinę niesmaczne.

Marszałek Villeroy obrzucił oboje nienawistnym spojrzeniem, ale ani regent, ani jego córka nie zauważyli tego. Wichura za oknem przybrała na sile, budząc przyprawiające o dreszcz niepokoju pojękiwanie i wycie w pałacowych kominach... 

* * * 

Tegoż to roku, roku 1717, kiedy arystokraci – choć nie wszyscy przecie – bez jakichkolwiek, najmniejszych nawet hamulców, nieustannie obrażali Boga najwyuzdańszą rozpustą, zbrodniami i brakiem miłosierdzia, gdy pospólstwo – choć nie całe przecie – od Stwórcy się odwracało, Jemu przypisując wszelkie zło, jakie świat dotykało, to inni, skryci w mroku swoich tajnych schowów, oświeceni, jak sami o sobie mówili, potajemnie rozpoczęli systematycznie, celowo i w sposób przemyślany podkopywać fundamenty Civitas Christiana, iżby ostatecznie doprowadzić do transmutacji człowieka w boga... 

* * * 

Tenże jednak rok 1717, rok sławny, bo rozpoczynający 24 czerwca, w dzień św. Jana Chrzciela, w londyńskiej gospodzie Goose and Gridiron Ale House 8, erę oświecenia i postępu nie zakończył się jednak szczęśliwie. Oto bowiem w samo Boże Narodzenie w nocy z piątku na sobotę, z 24 na 25 grudnia, potężny sztorm uderzywszy od północy w wybrzeża Holandii, Niemiec i Skandynawii, wywołał potworne powodzie, w których zginęło naraz, w parę godzin zaledwie, aż czternaście tysięcy osób a może i więcej! 

Było to straszliwe memento dla buntującej się ludzkości... Na nikim jednakowoż nie zrobiło ono większego wrażenia, jedyne czym zaowocowało to natężeniem złorzeczeń i wygrażania Bogu pięścią... Ludzkość z coraz większą prędkością staczała się ku przepaści... i nic już nie mogło tego pędu zatrzymać... a w mrocznej głębi czaiły się nieubłagane oświecenie i postęp nieubłagany...


Andrzej Juliusz Sarwa


Poprzednie części tego cyklu powieściowego – thrillera historyczno-ezoterycznego to:



Jest też już do nabycia ostatnia część, zamykająca ten cykl powieściowy:

"Syn Cienistej Strony".

Zachęcam do zakupu i lektury!
________________________________

1 1710–1774. Królem został w roku 1715, jednak rządy objął dopiero w roku 1723, w wieku lat 13, wcześniej w jego imieniu rządził regent. 

2 1544-1730 – marszałek Francji, minister stanu Ludwika XIV, członek Rady Regencyjnej, opiekun i wychowawca Ludwika XV aż do roku 1723. 

3 Filip II Burbon-Orleański (1674–1723) – regent w latach 1674–1701. 

4 Księżna de Berry (1695–1719) znana z wyuzdanej rozpusty córka księcia Filipa Orleańskiego. Urodziła sześcioro dzieci, z których przeżyła tylko jedna córka, która została zakonnicą, pozostałe albo rodziły się martwe, albo marły w niedługi czas po urodzeniu. Przynajmniej jedno z nich mogło począć się ze związku z jej ojcem. 

5 Mesalina – Valeria Messalina (17-48), cesarzowa rzymska, żona cesarza Klaudiusza (10 p.n.e. - 54 n.e.) słynąca z niebywałej rozwiązłości. Ponoć miała aż stu pięćdziesięciu kochanków. 

6 Bardzo stara ulica, powstała już XII wieku, w lewobrzeżnej części Paryża, znajdująca w niewielkiej odległości od Pont Saint–Michel. 

7 Por.: Mémoires des Archives de la Police de Paris, pour servir à l’histoire de la Morale et de la Police, depuis Louis XIV jusqu’à nos jours. Par J. Peucher, archiviste de la Police, Paris 1838, T. I, p. 231; Georges de Maubertuis, L’évolution spirituelle de l'Antiquité à nos jours, Paris 2015, pp. 223-224. 

8 W wolnym tłumaczeniu Pod gęsią z rusztu (ang.); tu po raz pierwszy całkiem jawnie wystąpiła masoneria, tworząc Wielką Lożę Londynu.

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Wykaz wyższych uczelni oraz instytutów badawczych i naukowych w Czechach, Polsce i na Słowacji, których pracownicy naukowi i studenci korzystali z publikacji Andrzeja Sarwy, cytowali je lub odwoływali się do nich





Liber ethicorum des Henricus de Alemannia (XIV w.)
- źródło: WikimediaCommons 

Republika Czeska
  1. Masarykova Univerzita v Brně.
  2. Mendelova Univerzita v Brně.
  3. Univerzita Tomáše Bati ve Zlíně.
  4. Vysoká Škola Hotelová v Praze.
Republika Słowacka
  1. Slovenská Poľnohospodárska Univerzita v Nitre.
Rzeczpospolita Polska
  1. Akademia Jana Długosza w Częstochowie.
  2. Akademia Morska w Gdyni.
  3. AlmaMer Szkoła Wyższa w Warszawie.
  4. Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy.
  5. Gdański Uniwersytet Medyczny.
  6. Instytut Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk.
  7. Instytut Języka Polskiego Polskiej Akademii Nauk.
  8. Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II.
  9. Kolegium Filozoficzno-Teologiczne Polskiej Prowincji Dominikanów w Krakowie.
  10. Komitet Nauk o Żywności Polskiej Akademii Nauk.
  11. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Nysie.
  12. Papieski Wydział Teologiczny we Wrocławiu.
  13. Politechnika Śląska.
  14. Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie.
  15. Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
  16. Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach.
  17. Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu.
  18. Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu.
  19. Uniwersytet Jagielloński w Krakowie.
  20. Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
  21. Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.
  22. Uniwersytet Łódzki.
  23. Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
  24. Uniwersytet Medyczny im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu.
  25. Uniwersytet Medyczny w Białymstoku.
  26. Uniwersytet Medyczny w Lublinie.
  27. Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu.
  28. Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu.
  29. Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie.
  30. Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie.
  31. Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu.
  32. Uniwersytet Rolniczy im. Augusta Cieszkowskiego w Poznaniu.
  33. Uniwersytet Rolniczy im. Hugona Kołłątaja w Krakowie.
  34. Uniwersytet Rzeszowski.
  35. Uniwersytet Szczeciński.
  36. Uniwersytet Śląski w Katowicach.
  37. Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy.
  38. Uniwersytet w Białymstoku.
  39. Uniwersytet Warmińsko Mazurski.
  40. Uniwersytet Warszawski.
  41. Uniwersytet Wrocławski.
  42. Wyższa Szkoła Hotelarstwa i Gastronomii w Poznaniu.
  43. Wyższa Szkoła Humanistyczno-Przyrodnicza w Sandomierzu.
  44. Wyższa Szkoła Inżynierii Bezpieczeństwa i Ekologii w Sosnowcu.
  45. Wyższa Szkoła Teologiczno-Społeczna w Warszawie.
  46. Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Świdnickiej.
  47. Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie.

piątek, 19 kwietnia 2019

Tuman krwawej mgły (książka w przygotowaniu)


Przygotowywanie gruntu pod unicestwienie odwiecznego ładu i rozpoczęcie wznoszenia gmachu nowego, postępowego świata... Magowie i szarlatani... filozofowie i okultyści... różokrzyżowcy i wolnomularze... Ludwik XV i hrabia de Saint-Germain... Saint-Martin i Józef Balsamo conte di Cagliostro... przerażające wizje Swedenborga... Okropieństwa rewolucji francuskiej... gilotyna dla Ludwika XVI... rzeź szuanów... gwałty i zbrodnie... objawienia i przepowiednie... ostrzeżenia z Nieba i ich pogardliwe lekceważenie przez papieży i biskupów... groza wojen światowych... czerwone i brunatne bestialstwa... A potem? Potem całkowita ruina tego, co było... Groza dni schyłku znanej nam rzeczywistości... wszystko obracające się w nicość... totalne zniewolenie przybrane w maskę wolności... i chichot Szatana... i Antychryst, ów Syn Cienistej Strony, ale nie tego cienia, który przynosi ulgę, lecz mroczy duszę... I koniec... dzień ostatni... dzień, w którym nadejdzie sąd, a ogień spopieli wszystko... a sąd odbędzie się nad każdym stworzeniem... Jest to kanwa trzeciej części powieści – thrillera historyczno-ezoterycznego – Andrzeja Juliusza Sarwy, w której poznajemy dalsze dzieje rodu Białeckich, któremu ustawicznie towarzyszy zły duch, bez wątpienia mający jakiś niezwykły plan wobec tej rodziny, rodziny, z którą spotkaliśmy się już książkach „Wieszczba Krwawej Głowy” i „Cmentarz Świętego Medarda”

Jest też już do nabycia ostatnia część, zamykająca ten cykl powieściowy: "Syn Cienistej Strony".

Zachęcam do zakupu i lektury!

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Znaki i przepowiednie nadchodzącego końca świata - wprowadzenie

WPROWADZENIE

Znaki i przepowiednie... to intrygująca propozycja czytelnicza dla osób interesujących się teoriami końca świata. Po raz pierwszy w jednej publikacji zostały zebrane znaki, proroctwa i przepowiednie końca świata różnych tradycji i narodów świata! Są tu także zupełnie dotychczas w Polsce nieznane dotyczące roli Rosji w czasach ostatecznych, a także intrygujące objawienie Matki Bożej z Quito i wiele, wiele innych.



Warsztat Sebastiaana Vranxa (1573-1647), Scena z wojny trzydziestoletniej
Wikimedia Commons, licencja: public domain (15.04.2019)
  
Motto:
  
„Czas zwycięży nad nami, wiatr rozpędzi wszystko  
Aleksandry, Cezary - imperia skrwawione  
Troja, Rzym niezdobyty padły w rumowisko  
I nawet Anglie kiedyś będą obalone...”
  
Anonim
  
  
Nic nie jest wieczne. Wszystko co miało początek, musi mieć i koniec. Nasz świat, nasza Ziemia nie stanowią wyjątku od tej reguły. Kiedyś nastanie także i ich kres.
Kiedy jednak to nastąpi? Czy koniec świata jest bliski, czy może jeszcze bardzo odległy? Czy przed ludzkością dziesięciolecia, czy tysiąclecia istnienia? Czy potrafimy z całą pewnością podać godzinę, dzień, miesiąc, rok, w którym nastanie ów koniec?
Jest sporo osób, które uważają, że ową datę da się wyliczyć z precyzją i dokładnością. Czy rzeczywiście? Czy ludzkości kiedykolwiek przekazano aż tak dokładne wskazówki i tak ścisłe dane, iż można pokusić się o precyzyjne wyznaczenie daty końca świata? Chyba jednak nie. Niemniej we wszystkich religiach - tak objawionych, jak i pogańskich mamy jasno powiedziane, iż koniec świata nastanie, a poprzedzać go będą pewne konkretne wydarzenia i znaki. Wydarzenia i znaki, które opisano w świętych księgach, objawieniach, przepowiedniach, wyroczniach...
A ponieważ wedle tych przepowiedni i znaków wyraźnie widać, iż końca świata nie można traktować jako bardzo odległej perspektywy, warto o nich opowiedzieć.
Sceptyk wszakże może zapytać: „No dobrze, ale czy jest choć jedna przepowiednia, która już się spełniła? Czy jakieś znaki wieszczące takie, czy inne wydarzenia rzeczywiście je zapowiedziały?”
Odpowiedzieć na to można: oczywiście! Takich znaków i przepowiedni, które już się wypełniły jest wiele i nie musi się ich szukać ani w świętych księgach, ani w objawieniach stricte religijnych. Aby nie sięgać zbyt daleko - można je odnaleźć choćby u wybitnych poetów żyjących nie tak znów dawno. Przeczytajmy choćby ten wiersz Michaiła Lermontowa (1814-1841), wieszczący nadejście krwawej rewolucji w Rosji i chociaż w niewielu słowach, ale przecież genialnie opisujący tak wydarzenia, jak owoce i jej przywódcę:
  
Przepowiednia
  
„Nadejdzie rok, rok czarny krwi, pożarów,  
Gdy padnie w proch korona z głów carów,  
Zapomni tłum o dawnej czci dla pana  
I karmą wielu będzie krew przelana;  
Gdy czystych żon przed nożem i niesławą  
Zwalone w gruz już nie osłoni prawo,  
Ni dzieci ich niewinnych, - gdy wśród sioła  
Zarazy duch powstanie i wywoła  
Z zapartych chat ukryty trwożnie lud...  
I będzie żarł wnętrzności twardy głód,  
I ogniem łun zapłonie każda rzeka...  
Zabłyśnie wtedy władcza twarz człowieka  
I poznasz go, i pojmiesz, patrząc z bliska,  
Dlaczego nóż w prawicy jego błyska...  
I biada ci! Twój lęk, twej widok trwogi  
Zbudzi w nim, wiedz! Li tylko śmiech złowrogi;  
I wszystko w okrutne i ponure,  
Jak jego płaszcz i skroń wzniesiona w górę...”
(Michał Lermontow, „Przepowiednia”, przeł. T. Stępniowski, [w:] M. Lermontow, Wiersze i poematy, Warszawa 1980).
  
Jeszcze jaśniej można to odczytać z oryginalnego tekstu. Kto zna rosyjski, może sam się przekonać:
  
Предсказание  
  
„Настанет год, России черный год,  
Когда царей корона упадет;  
Забудет чернь к ним прежнюю любовь,  
И пища многих будет смерть и кровь;  
Когда детей, когда невинных жен  
Низвергнутый не защитит закон;  
Когда чума от смрадных, мертвых тел  
Начнет бродить среди печальных сел,  
Чтобы платком из хижин вызывать,  
И станет глад сей бедный край терзать;  
И зарево окрасит волны рек:  
В тот день явится мощный человек,  
И ты его узнаешь - и поймешь,  
Зачем в руке его булатный нож;  
И горе для тебя!- твой плач, твой стон  
Ему тогда покажется смешон;  
И будет все ужасно, мрачно в нем,  
Как плащ его с возвышенным челом”.
  
Ale nie tylko wielcy poeci, ludzie wykształceni, czy wybitni są autorami przepowiedni, z których większość się już wypełniła, lecz i ludzie prości, analfabeci, jak choćby Mitar Tarabić (1829-1899) prosty chłop z wsi Kremna w Serbii, który doświadczał wizji proroczych. A przepowiedział on między innymi:
  
zamordowanie w 1903 r. króla Aleksandera i Dragi Obrenowić,  
wybuch w 1912 r. wojny na Bałkanach,  
wybuch w 1914 r. I wojny światowej,  
rozpad Cesarstwa Austro-Węgierskiego,  
zabójstwo w 1934 r. króla Aleksandra,  
wybuch II wojny światowej i rolę jaką w niej odegrać miał Josip Broz Tito,
powstanie Izraela,  
rozpad Jugosławii.  
  
A oto kilka oryginalnych przepowiedni owego niepiśmiennego chłopa odnoszących się do naszych czasów, cytuję za serwisem internetowym INFRA:  
  
„...kiedy świat zacznie po drugiej wielkiej wojnie żyć w pokoju i dostatku, wszystko to będzie jak gorzka iluzja, ponieważ wielu zapomni o Bogu i będą czcili tylko swoją własną ludzką inteligencję... A czy wiesz (...), czym jest ludzka inteligencja w porównaniu z wolą i wiedzą Boga? Jest drobiną mniejszą od kropli w oceanie.  
Człowiek zbuduje pudło, w którym będzie swego rodzaju przyrząd z obrazami, ale oni nie będą mogli porozumiewać się ze mną już zmarłym.  
Cały świat opanuje dziwna zaraza i nikt nie będzie mógł znaleźć na nią lekarstwa. Wszyscy będą mówić: «Wiem, wiem, bo jestem uczony i mądry» - ale nikt nic nie będzie wiedział. Ludzie będą myśleli i myśleli, ale nie będą potrafili znaleźć właściwego leku, którym byłaby boska pomoc, wokół nich i w nich samych.
Człowiek uda się do innych światów i znajdzie tam martwe pustynie i wciąż, niech mu Bóg wybaczy, będzie myślał, że wie lepiej niż sam Bóg. Nie zobaczy tam nic, z wyjątkiem wiecznego spokoju Boga, ale odczuje swoim sercem i duszą ogrom piękna i mocy Boga. Ludzie będą jeździć pojazdami po Księżycu i latać do gwiazd.  
Będą szukać życia, ale życia podobnego do naszego nigdzie nie znajdą. Ono tam będzie, ale oni nie będą w stanie go pojąć i rozpoznać, że to jest życie. Ten, który tam idzie, niech mu Bóg wybaczy, nie wierząc w Boga, jak przystoi honorowemu i uczciwemu człowiekowi, kiedy wróci, powie: «O, wy ludzie, którzy wymawiacie imię Boga z wątpliwością, idźcie tam, gdzie ja byłem, i wtedy zobaczycie, co znaczy boski umysł i moc».  
Im więcej ludzie będą wiedzieli, tym mniej będą kochać i opiekować się innymi. Nienawiść będzie tak wielka między nimi, że będą ich bardziej obchodzić ich urządzenia niż krewni. Człowiek będzie bardziej polegał na swoich urządzeniach niż na swoim najbliższym sąsiedzie... (...) Ci, którzy będą czytali i pisali różne księgi z liczbami, będą myśleli, że wiedzą najwięcej. Ci wyuczeni ludzie pozwolą, by ich życie toczyło się zgodnie z obliczeniami. Będą żyli i czynili dokładnie tak, jak im te liczby powiedzą. Wśród tych wyuczonych ludzi znajdą się źli i dobrzy. Ci źli będą czynić zło. Zatrują powietrze i wodę i zasieją pomór na morza, rzeki i ziemię, i ludzie zaczną nagle umierać z powodu różnych dolegliwości. Ci dobrzy i mądrzy dostrzegą, że ta cała praca i wysiłki nie są warte grosza i że prowadzą do zniszczenia świata, i zamiast poszukiwać mądrości w liczbach zaczną jej szukać w medytacjach. ” (Serwis Internetowy Grupy INFRA - http://www.infra.org.pl/wiat-tajemnic/jasnowidze-i-proroctwa/228-proroctwa-mitara-tarabia).
  
Już choćby z powyższego jasno widać, że przepowiednie i proroctwa nie powstają po zaistniałych wydarzeniach, jak twierdzą ateistyczni materialiści, ale przepowiadają wydarzenia na długo przedtem nim mają one miejsce. Oczywiście, odnośnie proroctw starotestamentowych, kiedy nie można dokładnie wyliczyć czasu powstania danej księgi, danego proroctwa, trudno wchodzić w spór ze „sceptycznymi racjonalistami”. Niemniej warto powiedzieć, że według badań przeprowadzonych przez uczonych, Biblia zawiera dwa i pół tysiąca proroctw, z których dosłownie, w stu procentach, spełniło się już dwa tysiące, pozostałe czekają na wypełnienie się.
Pozwolę więc sobie przytoczyć zestawienie kilkunastu z takich wypełnionych proroctw starotestamentowych, które sporządził Dr Hugh Ross:
„W jakiś czas przed rokiem 500 przed Chrystusem prorok Daniel obwieścił, że długo oczekiwany Mesjasz Izraela rozpocznie działalność publiczną w 483 lata po ogłoszeniu dekretu o odbudowie Jerozolimy (Daniel 9:25-26). Ponadto przewidział on, że Mesjasz zostanie 'zgładzony', uśmiercony, oraz że wydarzenie to będzie miało miejsce przed powtórnym zniszczeniem Jerozolimy. Istnieje bogaty materiał dowodowy wskazujący na to, że owe proroctwa zostały dokładnie wypełnione w życiu (i ukrzyżowaniu) Jezusa Chrystusa. Dekret dotyczący odbudowy Jerozolimy został wydany przez króla Persji Artakserksesa na ręce kapłana hebrajskiego Ezry w roku 458 przed Chrystusem. 483 lata później Jezus Chrystus rozpoczął nauczać publicznie w Galilei. (Należy tutaj zwrócić uwagę na to, że z powodu zmian w kalendarzu rozpoczęcie działalności Chrystusa większość historyków datuje na rok 26 n.e. Ponadto interwał czasowy od 1 roku p.n.e do 1 roku n.e. wynosi 1 rok.) Ukrzyżowanie Jezusa nastąpiło zaledwie w kilka lat później, a po kolejnych czterech dekadach, w roku 70 n.e. Jerozolima została zburzona. (Prawdopodobieństwo przypadkowego wypełnienia pierwszych przepowiedni wynosi mniej więcej 1 do 105.)
Mniej więcej w roku 700 p.n.e. prorok Micheasz podał nazwę wioski Betlejem jako miejsce urodzenia Mesjasza izraelskiego (Micheasz 5:1,2). Wypełnienie tego proroctwa w postaci narodzin Chrystusa jest jednym z najbardziej znanych i najpowszechniej celebrowanych faktów historycznych.(Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 105.)  
W V wieku p.n.e. prorok o imieniu Zachariasz oznajmił, że Mesjasz zostanie zdradzony za cenę niewolnika 'trzydzieści sztuk srebra', zgodnie z prawem żydowskim - jak również, że pieniądze te zostaną użyte do kupna pola cmentarnego dla biednych ludzi spoza Jerozolimy (Zachariasz 11:12-13). Zarówno Biblia jak i świeccy historycy podają, że Judasz Iskariot otrzymał trzydzieści srebrników za zdradzenie Jezusa. Wymienione źródła wskazują również na to, że pieniądze te zostały użyte do nabycia 'pola garncarza', na cmentarz dla cudzoziemców (Mateusz 27:3,10). (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 1011.)  
Około 400 lat zanim wynaleziono ukrzyżowanie, król Dawid i prorok Zachariasz opisali śmierć Mesjasza w słowach, które w wierny sposób przedstawiają ten rodzaj egzekucji. Następnie, obaj autorzy twierdzą, że ciało zostanie przekłute, a kości nie zostaną złamane, w przeciwieństwie do tego czego normalnie dokonywano po ukrzyżowaniu (Psalm 22 i 34:20; Zachariasz 12:10). Zarówno historycy jak i autorzy Nowego Testamentu potwierdzają wypełnienie tych przepowiedni: Jezus z Nazaretu umarł na rzymskim krzyżu, a jego niezwykle szybka śmierć wyeliminowała konieczność normalnego łamania kości. Włócznia została wbita w jego bok aby sprawdzić, czy zmarł. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 1013.)  
Prorok Izajasz przepowiedział, że król-zdobywca imieniem Cyrus zniszczy zdawałoby się niezdobyty Babilon, oraz że podporządkuje sobie Egipt wraz z większą częścią znanego podówczas świata. Ten sam człowiek, stwierdza Izajasz, pozwoli żydowskim wygnańcom powrócić wolno do ich kraju bez potrzeby zapłaty okupu (Izajasz 44:28; 45:1 i 45;13). Izajasz zapisał to proroctwo na 150 lat przed urodzeniem Cyrusa i na 180 lat zanim Cyrus dokonał wymienionych czynów (a Cyrus rzeczywiście dokonał ich wszystkich), oraz na 80 lat zanim Żydzi zostali wzięci do niewoli. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 1013.)  
Potężny Babilon o powierzchni 196 mil kwadratowych (500 km2) był otoczony nie tylko fosą ale również podwójnymi murami obronnymi o wysokości 330 stóp (100 m) i grubości 90 stóp (27 m). Miasto bezsprzecznie uważano za miejsce nie do zdobycia, a jednak dwóch biblijnych proroków ogłosiło jego zagładę. Prorocy ci twierdzili również, że ruiny tego miasta będą unikane przez podróżnych, że miasto nie będzie już więcej zamieszkałe, oraz że jego kamienie nie zostaną nawet powtórnie użyte do budowy (Izajasz 13:17, 22 oraz Jeremiasz 51:26, 43). Ich opis jest zgodny z dobrze udokumentowaną historią tej słynnej twierdzy. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 109.)  
Dokładna lokalizacja i kolejność budowy dziewięciu przedmieść Jerozolimy zostały przewidziane przez Jeremiasza około 2600 lat temu. Nawiązując do tego projektu budowlanego Jeremiasz mówił o „czasach ostatecznych”, to znaczy o okresie powtórnego odrodzenia Izraela jako narodu na ziemiach Palestyny (Jeremiasz 31:38, 40). Odrodzenie to stało się faktem w roku 1948, a budowa owych dziewięciu przedmieść odbyła się dokładnie w miejscach i w kolejności przewidzianych przez proroka. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 1018.)  
Prorok Mojżesz przewidział (wraz z pewnymi dodatkami dokonanymi przez Jeremiasza i Jezusa), że starożytny naród żydowski zostanie dwukrotnie podbity i że za każdym razem zostanie uprowadzony do niewoli, za pierwszym razem przez Babilończyków (na okres 70 lat), a następnie przez czwarte królestwo światowe (którym, jak wiemy, był Rzym). Drugi zdobywca, jak podaje Mojżesz, miał zabrać złapanych Żydów statkami do Egiptu, sprzedając ich lub rozdając ich za darmo jako niewolników we wszystkich częściach świata. Obydwie przepowiednie zostały spełnione co do joty; pierwsza w 607 p.n.e. a druga w 70 n.e. Ów namiestnik Boga orzekł również, że Żydzi pozostaną rozproszeni po całym świecie przez wiele pokoleń, lecz nie zasymilują się z ludami innych narodów, oraz że pewnego dnia Żydzi powrócą do ziemi palestyńskiej aby powtórnie odbudować swoje państwo. (V Moj. - Księga Powtórzonego Prawa 29; Izajasz 11:11-3; Ozeasz 3:4-5; Łukasz 21:23-24). Powyższe prorocze wypowiedzi związane są z 3500-letnim okresem historii i doczekały się całkowitego wypełnione na naszych oczach (w ciągu naszego życia).(Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 1020.)  
Jeremiasz przewidział, że żyzna i bogata w wodę ziemia Edomu (dzisiaj część Jordanii) stanie się opuszczonym i nieurodzajnym pustkowiem (Jeremiasz 49:15-20; Ezechiel 25:12-14). Jego opis dokładnie przedstawia historię tego ponurego regionu. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 105.)  
Jozue prorokował, że Jerycho zostanie odbudowane za sprawą jednego człowieka. Powiedział on również, że najstarszy syn owego człowieka umrze podczas rozpoczęcia budowy, a najmłodszy jego syn w umrze w chwili jej ukończenia (Jozue 6:26). Około pięciu wieków później jego przepowiednia wypełniła się poprzez życie i dzieje rodziny Chiela z Betelu (I Księga Królewska 16:33-34). (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 107.)  
Dzień cudownego odejścia Eliasza z Ziemi został przewidziany dokładnie i jednogłośnie, według naocznych świadków przez grupę pięćdziesięciu proroków (II Księga Królewska 2:3-11).(Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 109.)  
Jachaziel prorokował, że król Jehoszafat i grupka mężczyzn zwyciężą olbrzymią, dobrze wyposażoną i wytrenowaną armię bez walki. Zgodnie z przepowiednią, król Jehoszafat ze swoimi żołnierzami był świadkiem jak jego nieprzyjaciele zostali w nadprzyrodzony sposób zgładzeni co do jednego żołnierza. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 108.)  
Jeden z nienazwanych proroków Boga (prawdopodobnie Szemiah) powiedział, że przyszły król Judy o imieniu Josiah, zbierze kości wszystkich kapłanów okultyzmu króla Izraela Jeroboama ('kapłanów wysokich miejsc') i spali je na ołtarzu Jeroboarma (I Księga Królów 13:2 i II Księga Królów 23:15-18). Wydarzenie to miało miejsce mniej więcej 300 lat po tym jak zostało przepowiedziane. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 1013.)” (Dr Hugh Ross, „Wypełnione proroctwa: dowody na nieomylność Biblii”, tłumaczył Piotr Nieżurawski & Jan Szołtysek, źródło: NWO - http://newworldorder.com.pl (grudzień 2009).
A zatem? Zatem można wierzyć, że skoro wypełniły się przytoczone wcześniej proroctwa i przepowiednie, wypełnią się też inne, również i te, które odnoszą się do czasów ostatecznych i dnia końca świata. Na początek przyjrzyjmy się temu, co na temat nadchodzącego kresu czasów naucza chrześcijaństwo. Później zajmiemy się także tym, co na ten temat mówią i inne wielkie religie, na końcu zaś zaznajomimy się z wizjami i objawieniami prywatnymi.

Copyright (c) Andrzej Sarwa, 2019