środa, 4 grudnia 2019

Opowieści czyśćcowe cz 3 - czyściec - czy zmarli mogą objawiać się żywym?


CZYŚCIEC

Kościół katolicki naucza o czyśćcu, czyli o stanie raczej niż miejscu w zaświatach, gdzie przebywają przez pewien określony czas dusze wszystkich tych ludzi, którzy co prawda nie zmarli w stanie grzechu śmiertelnego, ale bądź to byli skażeni grzechami powszednimi, bądź też umierając nie zdążyli ponieść kar, jakie za przewinienia winni byli ponieść, żyjąc jeszcze w doczesności. A dla sprawiedliwości Bożej nie ma zasługi bez nagrody, jak również nie ma winy bez kary. 

Ponieważ nic niedoskonałego nie może wejść do przybytków rajskiej szczęśliwości, logicznym się wydaje, iż Bóg powinien był utworzyć czyściec – miejsce ekspiacji za drobniejsze przewinienia, miejsce w którym dusze zmarłych w pewnym określonym czasie zdołają się zupełnie wybielić, by móc osiągnąć niebieską nagrodę.


Ludovico Carracci (1555–1619), Anioł uwalnia dusze z czyśćca,
domena publiczna, źródło: Wikimedia Commons.

Tak więc czyściec jest potrzebny boskiej sprawiedliwości. Ale jest też potrzebny boskiej miłości. To właśnie owa miłość pozwala duszom, dla których najdrobniejszy nawet występek, czy nie spłacony dług zamykały drogę do nieba, pozbyć się tego balastu ciągnącego je w dół, i w końcu – po odpokutowaniu – w pełni zjednoczyć się z Bogiem. 

Kościół katolicki naucza, że żyjący mogą pomagać duszom czyśćcowym modlitwą, postami, dobrymi uczynkami, odprawianiem w ich intencji Mszy Świętej i przystępowaniem do Stołu Pańskiego. 

A na co powołuje się Kościół, nauczając o czyśćcu? 

Mimo iż w Piśmie Świętym tak Starego, jak i Nowego Testamentu słowo czyściec nie występuje ani razu, to jego istnienia można się domyślić z różnych tekstów biblijnych, które pozwolę sobie tutaj przytoczyć: 

Dlatego powiadam wam: Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym. 

(Mt 12, 31 –32)

Co oznaczają te słowa? Ano jedno, to mianowicie, iż chociaż śmierć człowiecza jest kresem zarówno zasługi, jak i winy, to przecież Bóg już „po tamtej stronie” może odpuszczać pewne grzechy. 

A zatem konsekwentnie: jeśli nic skażonego nie może wejść do Królestwa Niebieskiego, więc nie tam owe grzechy mogą zostać odpuszczone, lecz w jakimś innym miejscu. To zaś, iż jest ono miejscem czasowych tylko cierpień nasuwa się samo. 

Innymi fragmentami biblijnymi zdającym się w sposób alegoryczny wskazywać na istnienie czyśćca są te: 

Według danej mi łaski Bożej, jako roztropny budowniczy, położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus, I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień [Pański]; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień. 

(1 Kor 3, 10–15)

Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą. 

(Łk 12, 47–48)

I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec Mój niebieski, jeśli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu. 

(Mt 18, 34 )

Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz. 

(Mt 5, 25–6)

Święty Paweł Apostoł w owym tekście z 1 Listu do Koryntian zdaje się mówić o tym, iż różne może być życie poszczególnych chrześcijan, opierające się na jednym z możliwych do przyjęcia dla nich fundamentów – na Jezusie Chrystusie. Dokonania przecież mogą mieć całkiem rozmaite – od wielkich i chwalebnych, po nic nie znaczące, które nie wytrzymają próby i ogień je strawi, ale chociaż sami ludzie, których czyny pochłonie ogień, poniosą przez to stratę, to jednak przez tenże ogień sami zostaną oczyszczeni. 

Ponieważ ocena dokonań ludzkich będzie dopiero po śmierci, to i oczyszczenie przez ogień nie za życia, ale po przejściu do nieśmiertelności. 

Prócz zacytowanych wyżej fragmentów nowotestamentowych, teologowie katoliccy powołują się także i na słowa zawarte w Drugiej Księdze Machabejskiej. A oto interesujący nas fragment: 

Potem Juda zebrał wojsko i powiódł do miasta Adullam. Ponieważ zaś wypadł siódmy dzień, zgodnie ze zwyczajem oczyścili się i tam spędzili szabat. Następnego dnia w tym czasie, w którym należało już to wykonać, żołnierze Judy przyszli zabrać ciała tych, którzy polegli, i pochować razem z krewnymi w rodzinnych grobach. Pod chitonem jednak u każdego ze zmarłych znaleźli przedmioty poświęcone bóstwom, zabrane z Jamnii, chociaż Prawo tego Żydom zakazuje. Dla wszystkich więc stało się jasne, że to oni i z tej właśnie przyczyny zginęli. Wszyscy zaś wychwalali Pana, sprawiedliwego Sędziego, który rzeczy ukryte czyni jawnymi, a potem oddali się modlitwie i błagali, aby popełniony grzech został całkowicie wymazany. Mężny Juda upomniał lud, aby strzegli samych siebie i byli bez grzechu mają przed oczyma to, co się stało na skutek grzechu tych, który zginęli. Uczyniwszy zaś składkę pomiędzy ludźmi, posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech. Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu. Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym, lecz jeśli uważał, że dla tych, którzy pobożnie zasnęli, jest przygotowana najwspanialsza nagroda – była to myśl święta i pobożna. Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu. 

(2 Mch 12,38–45 BT)

Powyższy fragment ma dowodzić, że odpuszczenie grzechów jest możliwe także i po śmierci, co ma – jak wiemy – uzasadniać katolicką naukę o czyśćcu. 

Ale przecież teologowie, nauczając o czyśćcu, powołują się nie tylko na Biblię, lecz również na starochrześcijańską tradycję. A dokładniej na obyczaj modlenia się za zmarłych. Co czynili chrześcijanie już w pierwszych wiekach istnienia Kościoła: 

Okazują to gorącymi, a nieraz niespokojnymi życzeniami ochłody dla tych dusz, obrony ich od zła, uchylenia od nich ciemności. Okazują to jeszcze wyraźniej samym faktem, że się modlą za nie i o modlitwy za nie na wszystkie strony proszą: rozumiejąc, że te dusze są w takim stanie, w którym czegoś brakuje i pomocy potrzebują. Najwyraźniej wreszcie to wierzenie w czyściec okazują przez rozróżnienie jakie czynią między duszami: nie modlą się wcale za dzieci, które po chrzcie, bez zmazy grzechu poszły do Boga, ani za tych, którzy śmiercią męczeńską jak drugim chrztem oczyścili się doskonale; więc kiedy za innych się modlą, to dlatego, że przypuszczają u nich możliwość win niezupełnie zgładzonych. 

(Ks. J. Morawski, Świętych obcowanie, cz. 1, Komunia między duszami, Kraków 1904, s. 99–100) 

Ponieważ według objawienia boskiego, po śmierci nie ma już ani zasługi, ani też winy, a zatem człowiek sam z siebie, nie jest w stanie odmienić swego losu i zaraz po sądzie szczegółowym trafia do miejsca ostatecznego przeznaczenia, to gdyby nie istniało miejsce, w którym możliwe jest oczyszczenie się z grzechów lekkich lub odbycie nie dopełnionych kar, wszelkie modlitwy za umarłych nie miałyby najmniejszego sensu i nie wywoływałyby żadnych skutków. 

Tymczasem od wieków Kościół modli się za zmarłych w grzechach. Uczy ponadto, że żywi poprzez swoje modlitwy i inne pobożne praktyki odbywane w intencji ulżenia cierpieniom osób znajdujących się w czyśćcu, mogą im nie tylko przynosić ulgę, ale i skracać czas oczekiwania na oglądanie Boga w wieczności. 

CZY UMARLI MOGĄ OBJAWIAĆ SIĘ ŻYWYM?

Oczywiste i zrozumiałe będzie, że po śmierci ciała łączność pomiędzy duszą osoby zmarłej, a ludźmi żyjącymi zostaje przerwana raz na zawsze, oczywiście w wymiarze doczesnym, materialnym. 

Świat żywych i świat umarłych są oddzielone od siebie tak dalece jak istnienie w czasie, od istnienia w wieczności. Ale... Właśnie, ale... Czy Pan Bóg w pewnych szczególnych przypadkach nie zezwala duszom czyśćcowym – w jasno określonym celu, mającym bez wątpienia także i dobro duchowe (a nawet i doczesne) żyjących – kontaktować się z tymi ostatnimi? 

Nie nam wnikać w Boże zamysły, nie nam osądzać Boże decyzje, niemniej jednak od wieków całych literatura pobożnościowa pełna jest opisów spotkań dusz ludzi zmarłych z ludźmi żyjącymi, I dotyczyło to zarówno tych dusz, które prosto dostawały się do nieba, jak też tych skazanych na pokutę w czyśćcu, jak i wreszcie potępionych na wieki i strąconych w czeluści piekielne. 

Niektóre z owych opowiadań dotyczących spotkań żyjących z umarłymi budzi w nas uśmiech, takie są naiwne, ale czy ich naiwność musi zaraz podważać ich wiarygodność? 

Jakże bowiem w sposób przystępny, obrazowy i wzbudzający lęk można opowiadać o mękach, które się cierpi po drugiej stronie żywota, czy choćby tylko samym swym zjawieniem się świadczyć o owej drugiej rzeczywistości? Czy nie jest wręcz konieczne dopasowanie takiego opowiadania do mentalności słuchaczy? Użycie zwrotów i porównań dla nich zrozumiałych, dopasowanych do ich poziomu intelektualnego i zasobu wiedzy? 

Wiek XIX także i wśród teologów spowodował modę na racjonalne wyjaśnienie zjawisk cudownych. Cud czy objawienie stało się czymś wstydliwym, o czym lepiej było zamilczeć, by się nie ośmieszyć w oczach ludzi tzw. postępowych, czyli zwykłych niedowiarków. 

Ale ani cuda, ani objawienia (z dopuszczenia Bożego) – w tym również i dusz czyśćcowych – nie mają miejsca po to, aby dostarczać sensacji i rozrywki. A to, że Bóg na nie zezwala, ma głębsze podłoże, mające na celu duchowe dobro człowieka, jak również przypomnienie mu o spoczywającym na nim obowiązku pomocy duszom cierpiącym w czyśćcu. 

Opowieści o duszach pokutujących na cmentarzach, w starych zamczyskach, kościołach, czy klasztorach, ryczałtem uznano za bajki nie tylko szkodliwe dla żyjących wiernych, ale także i tych którzy pokutują w czyśćcu. Czy słusznie? Nie mnie o tym sądzić, a rozstrzygnięcie owej kwestii pozostawiam osobom bardziej kompetentnym. Pozwolę sobie jednak postawić pytanie, na które bynajmniej nie oczekuję odpowiedzi: Czy czyściec to stan dusz, miejsce, w którym przebywają, czy może też i jedno i drugie? Czy z absolutną pewnością można wykluczyć, iż kary czyśćcowe nie mogą być odbywane także i na ziemi, tyle że w może jakimś innym wymiarze, różnym od znanego nam, doczesnego? 

Ale nadeszła już chwila, by zaprezentować Czytelnikowi garść opowieści zaczerpniętych ze starodawnej literatury pobożnościowej, mówiących o tym, że świat żywych i świat umarłych są sobie o wiele bliższe, niż by się to mogło wydawać na podstawie obserwacji otaczającej nas rzeczywistości... 

Andrzej J. Sarwa

O tym w następnym odcinku...

Kto by chciał nabyć tę książkę to jest dostępna tutaj: